MentalZone

Bo czyny świadczą o wartości człowieka

Mateusz Kosmaczewski1 comment436 views
Bo czyny świadczą o wartości człowieka

Ludzie cały czas mnie zaskakują. Ostatnio negatywnie. Wartości, którymi się kierują nie są tożsame z tym, co głoszą. Mówią, że są odpowiedzialni, a spychają ją na inne osoby. Twierdzą, że marzenia to mrzonka, a tak naprawdę skrycie marzą o tym, aby coś osiągnąć, wytykają palcami sukces drugiej osoby twierdząc, że też tak mogą, a mimo to nie są w stanie wziąć się do pracy. Oceniają i krytykują, mając tylko strzęp informacji. 

Mądrzy w swojej „klatce”, a jednocześnie bojący się wiedzy. Czasami wiedza sprawia ból, bo wtedy człowiek ma świadomość, że może wiele, ale nic z tym nie robi. Frustracja, złość i poczucie winy. Przytłacza. Konfrontacja z emocjami sprawia, że lepiej nie widzieć.

Często mówią, że jemu to się udało. W końcu odziedziczył po rodzicach spadek. Majątek, jakim przyszło mu zarządzać to kamienica i milion na koncie. Tylko nikt nie widzi tego, że ma 35 lat i wraz z ojcem prowadził rodzinny biznes. Ojciec uczył go przedsiębiorczości oraz inwestowania. Efektem jest okrągła „bańka” i kamienica, ale tak łatwo wydać osąd i powiedzieć – on to ma szczęście.

Patrzą na nią, ręka w górze, oko spuchnięte, a na biodra wędruje pas mistrzowski. Duma i chwała, bo po raz kolejny obroniła swoją pozycję. Przewodzi i nikt jej nie może zdetronizować. Lata pracy i poświęceń procentują świetnymi zarobkami i szacunkiem. Jednak cały czas słychać komentarze, że to idiotyzm, jak można komuś płacić za „mordobicie”. Też tak mogę…

On i ona idą plażą, u niego rysuje się atletyczna sylwetka, a u niej płaski brzuch okrągła pupa i kształtne piersi. Robią sobie „selfi” tuląc i ściskają się wzajemnie. Chwalą się swoim szczęściem. Jednocześnie doświadczają zawistnych spojrzeń, obrażania.

Wniosek, jaki mi się na suwa, to to, że dostrzegamy efekt końcowy, a nie widzimy pracy tych osób w wybranych przez siebie dziedzinach. Wierzymy, że „dostali” piękne ciała, mistrzowskie tytuły czy fortunę. Można to skwitować jednym zdaniem – to nie jest ich zasługa. Walkę ustawiono, sylwetka to jest efekt operacji plastycznych i koksowania, a fortuna to prezent od rodziców.

Gdybym też…

Gdybym też dostał milion, mógłbym rozkręcić taki biznes i zarobić znacznie więcej. Gdybym też zaczął brać tyle koksu, co oni miałbym taką sylwetkę. Gdybym miał opłaconych sędziów też zdobyłbym mistrzostwo. Magiczne stwierdzenie.

Gdybym się urodził…

Gdybym miał…

Gdybym potrafił…

Gdybym mieszkał…

Jak wspomniałem, ludzie lubią spychać odpowiedzialność, bo pozwala to złapać więcej powietrza w płuca. Oddech jest swobodniejszy, a ciężar do dźwignięcia znacznie mniejszy. Takie myślenie jest łatwiejsze i nie wymaga wysiłku. Aaa bym zapomniał o takim słowie jak „szczęście” – przecież wielu po prostu ma je znajdując się w odpowiednim miejscu i czasie. Od tak po prostu je mają.

Co na to rzeczywistość?

Wartość człowieka poznaje się po jego czynach, a nie po dobrach, którymi się otacza. Koniec i kropka. Lubisz historię? Ja bardzo, więc pozwól, że opowiem Tobie jedną.

Dawno, dawno (dobra nie tak dawno) w pewnym mieście, żył sobie pewien facet. Powiedzmy, że miał na imię Jan. Miasto było średniej wielkości, a pan Jan miał smykałkę do interesów. Mało tego był świetnym fachowcem. Zaczął od otworzenia swojego warsztatu. W miarę upływu czasu, warsztat się rozrastał, a dodatkowo zaczął handlować samochodami. Wszystko szło na tyle dobrze, że w mieście otworzył parę warsztatów sygnowanych własnym nazwiskiem. Pan Jan budził szacunek wśród mieszkańców, bo pokazał, że można. Wartości, jakimi się kierował ukazywały się w postaci czynów. Klienci spływali z każdej strony, praca wrzała, a pan Jan żył swoim biznesem.

Syn

Pan Jan miał syna. Jak każdy rodzić, robił wszystko, aby syn mógł odziedziczyć owoc jego pracy i kontynuować jego dzieło. Tak też się stało. Syn ukończył studia i zajął się prowadzeniem rodzinnego biznesu. Zaczął od kupna luksusowego auta. Pracownicy i współpracownicy rzadko widywali właściciela. Pojawiał się tylko raz na jakiś czas sprawdzić „jak idzie sprzedaż”. Gdy zyski nie były oczekiwane kipiał ze złości, a winą obarczał pracowników. Ci za nim nie przepadali, co odbijało się na relacjach między pracownikami, klientami i szefem.

Syn postanowił korzystać z fortuny pozostawionej mu przez ojca. Na przedmieściach zaczął budować piękną willę. Uważał, że zasłużył na to, więc, budował swój dom z najlepszych dostępnych materiałów. Firma natomiast zaczęła mieć problemy. Minęło prę lat, a willa została wystawiona pod licytację, warsztaty zostały wyprzedane wraz ze wszystkimi samochodami.

Syn podobno przeprowadził się do innego miasta, żyjąc skromnie i pracując gdzieś w fabryce.

Powyższa historia jest fikcją, ale czy aby na pewno? Stanisław Wyspiański pisze:

„Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapki wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur. „- Wesele

Dobry start, to tylko dobry start

Nic ponad to. Często myślimy, że ustawia on wszystko. Jednak jest to złudzenie, bo jeżeli człowiek nie jest gotowy na dźwignięcie ciężaru, jakim jest wysoki pułap to szybko z niego spadnie. Mówiąc prościej musisz być gotowy na „sukces”. Wartość człowieka wynika z jego czynów. Możesz wiele mówić, co byś zrobił, co zrobisz, ale dopiero, gdy zaczniesz działać wtedy wiesz, na co Ciebie stać.

Mógłbyś mieć ojca takiego jak Pan Jan, ale gdy masz gówno w głowie to wszystko roztrwonisz. Dzieje się to w biznesie, sporcie i w każdej płaszczyźnie. Do wszystkiego dochodzi się pracą, dzień po dniu. Praca to działanie i zdobywanie wiedzy. Wszystko w ściśle określonym celu.

Dlaczego poruszam kontekst pieniędzy? Bo ludzie często myślą, że one dadzą im „wszystko”. Utożsamiają swoją wartość na ich podstawie. Trudno jest zrozumieć, że pieniądze są wypadkową pracy, jaką wkładają. Im więcej wartości wkładasz do świata oraz jednocześnie im szerszy wywierasz wpływ na niego tym więcej masz pieniędzy. Wniosek jest prosty:  najpierw musisz BYĆ, aby potem MIEĆ.

Do góry nogami

Ludzie bardzo częstą odwracają tę kolejność najpierw chcą mieć. Słowo „być” wypierają, nie chcą go słyszeć. Przecież nikt Tobie nie da złotego medalu, pasa mistrzowskiego, czy milionowego kontraktu tylko za to, że się pojawiłeś. Najpierw musisz pokazać swoją wartość. Czyny decydują o Twojej wartości.

Milion na koncie nie sprawi, że będziesz milionerem, nowy mercedes nie sprawi, że staniesz się bardziej poważany i atrakcyjniejszy, nowe korki nike nie spowodują, że zaczniesz grać jak Messi. To są tylko dodatki, jeżeli nie umiesz się nimi posługiwać to nic z tego nie będzie. Pamiętaj, zawsze najważniejszy jest postęp. Ciągły rozwój, gdy działasz mimo porażek jesteś krok do przodu. To stanowi o Twojej wartości. Pozwól, aby Twoje czyny mówiły o tym, kim jesteś i co robisz. Miej odwagę. Otrzymałeś takie, a nie inne karty, więc skończ z narzekaniem i szukaniem usprawiedliwień. Gra cały czas się toczy. Tylko Ty decydujesz jak rozegrasz daną partię.

Dlatego też świat jest pełen ludzi, którzy tylko gdybają zamiast zacząć pracować. Wirtualni milionerzy znający się na biznesie, kobiety ukrywające swoje piękno pod zbędnymi kilogramami, artyści, którzy nigdy nie zaczęli tworzyć; mistrzowie olimpijscy, którzy szybko odpuścili. Czyny świadczą o wartości człowieka.

 

 

Mateusz Kosmaczewski
Jestem trenerem, szkoleniowcem, motywatorem, mówcą. Mówią, że jestem psychologiem, że dobrze znam się na relacjach międzyludzkich, że jestem mentorem i autorytetem. Ekspertem w tym co robię. Ciągle młody, zawsze dziecko, radosny i pogodny, przepełniony pasją, ale też cyniczny i ironiczny. Introwertyk.
  • Justyna

    Bardzo dobry tekst! Świetny pomysł z wiele obrazującą historii o ojcu,synie i rodzinnej firmie…..Tak jak rozmawialiśmy….rzadko widzi się mozolną,pełną wyrzeczeń drogę by dojść do celu(bez względu jaki jest). Inny”ciężar” sukcesu-dorobku jest w sytuacji indywidualnej ciężkiej pracy, a inny w sytuacji „otrzymania” dorobku. Delikatne stylistyczne niuanse…. ;)z czasem się ogarnie 😁. Z przyjemnością przeczytałam!