MentalZone

Ile kosztuje zmiana?

Mateusz Kosmaczewski387 views
Ile kosztuje zmiana

Zmiana… Słowo, które dla jednych jest synonimem rozwoju i ciągłego stawiania sobie poprzeczki. Swoisty „level up” życia. Albo się rozwijasz albo zwijasz, podobno. Dla drugich synonim bólu i strachu. Pewne jest jedno prędzej czy później zmiana nastanie. Nie wiadomo, jaka, ale będzie. Jedni cały czas czekają i wypatrują odpowiedniego momentu. Stoją pełni strachu i trwają. Inni starają się kontrolować zmianę. Pytanie jest jedno – ile zmiana może kosztować? Precyzując – ile brak zmiany może kosztować?

Krzysztof i Ania są młodym małżeństwem. Optymistycznie patrzą w przyszłość. Postanowili wziąć kredyt na mieszkanie. Krzysztof bardzo dobrze zarabia pracując w jednej z korporacji. Ania nie musi pracować. Jeszcze… Złote czasy, sielanka. Kupili mieszkanie, mają samochód i żyją względnie spokojnie. Krzysztof całe dnie spędza w pracy, natomiast Ania cieszy się „wolnością”. Do czasu…

Minęło parę lat.

Krzysztof cały czas pracuje tam gdzie pracował, jednak pensja nie jest już taka okazała, a jedyną zaletą jest to, że wpływa regularnie każdego miesiąca. Bezpieczeństwo ponad wszystko. Ania musiała zacząć pracować, bo pensja męża już nie wystarczała na opłacenie kredytu, rachunków i wychowanie dziecka. Przez te parę lat zmieniło się wszystko. Życie „zwaliło” się na głowę.

Rodzice zapracowani, dziecko częściej widzi się z babcią niż z matką, a ojca nawet „nie pamięta”. Uroda Ani szybko minęła, kosmetyki, zabiegi gdzieś zniknęły, a pojawiły się obowiązki. Krzysztof miał coraz większe problemy ze zdrowiem, dużo pracował, psychicznie był na skraju wycieńczenia. Tempo dnia codziennego było szalone, a odpowiedzialność ogromna.

Znajoma historia? Pewnie widzisz ten obraz. Mało tego czujesz go dokładnie. Szare kolory, strach, smutek, a na usta cisną się soczyste „kurwa mać”, „chujowe życie”. Miało być pięknie i kolorowo, wycieczki z rodziną po Europie i świecie, chłodny drink w dłoni na Karaibach, może safari w Afryce. Cóż zamiast tego strach czy kredyt zostanie spłacony, czy wystarczy na rachunki, czy dziecko będzie miało, co jeść.

Pewnie się zastanawiasz czy w takiej sytuacji zmiana jest możliwa. Zwróć uwagę, że ona nastała. Samoistnie, bo zmiany zachodzą cały czas. W tej konkretnej sytuacji trzeba zadać sobie pytanie, czy można sobie pozwolić na BRAK zmiany?

Zdrowie

Karolina ma 30 lat. Menadżerka, kariera stoi przed nią otworem. Błyskotliwa, nastawiona na cel i bardzo konkretna. Materiał na dobrą liderkę oraz kobietę sukcesu. Płaszczyzna zawodowa oraz finansowa dobrze się rozwijają. Jednak nie ma życia towarzyskiego, w zasadzie jest zamknięta w sobie. Z trudnością znosi spojrzenie w swoim lustrze. Nie jest modelką, ale też do maszkar nie należy.

Kiedyś było inaczej. Jak była „młoda” to nie musiała się przejmować o figurę. Była szczupła i wysoka z ładnymi piersiami, płaskim brzuchem i piękną pupą. Tak już miała, nie musiała nad tym pracować. Natura o wszystko zadbała. Czas jednak upłynął, a figura przeminęła. Mało tego jej ciało odmawiało posłuszeństwa, było „sztywne”. Niby w codziennym życiu było ok, ale gdy musiała się po coś schylić lub wykonać „gimnastykę” nagle sprawiało to olbrzymie wyzwanie.

Czara goryczy przelała się, gdy w pracy musiała skorzystać ze schodów. Trudno jej było złapać oddech. Wiedziała, że coś jest nie tak. Poszła do lekarza, a tam nie usłyszała dobrych wiadomości. Czuła to od dłuższego czasu, jednak bała się prawdy. Uciekała przed tym, dlatego nie spoglądała za często w lustro, póki było ok to wystarczało. Teraz wszystko się zmienia.

Zmiana, a może złudzenie?

Wyobraź sobie, że masz firmę. Swoją drogą marzenie wielu – mieć swój biznes. Chcesz, aby była najlepsza w swojej dziedzinie, a że miałeś świetny pomysł i idealnie wstrzeliłeś się w trend zacząłeś produkować elektryczne auta. Wybudowałeś fabrykę, która jest samowystarczalna. Fabryka prosperuje cały czas, 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Non stop bez wytchnienia. W niej znajdują się różne maszyny, jedne składają karoserię, inne malują, a jeszcze inne drukują części w drukarkach 3d.

Teraz wyobraź sobie taką sytuację, 1/5 maszyn zepsuła się, a u pozostałych w wyniku eksploatacji wydajność spadła o 30%. Zaistniała sytuacja doprowadza do tego, że pracujące maszyny ledwo zarabiają na siebie.

Pytanie, czy maszyny naprawią się same? Czy jeżeli ich nie naprawisz lub nie wymienisz to nadal będziesz dobrze zarabiał? Pewnie odpowiedziałeś już na to pytanie – nie.

Zamień teraz fabrykę elektrycznych aut na swoje życie, a maszyny na konteksty życiowe np. emocje, życie towarzyskie, zdrowie, finanse itp.

To, dlaczego setki, tysiące ludzi w kwestii życia odpowiadają twierdząco? Zauważyłem, że nagle tworzą argumenty na poparcie swoich decyzji, a tym samym działań, usprawiedliwiają się i tłumaczą sobie, aby utwierdzić się w swoim przekonaniu. Popularne określenie „jakoś to będzie „staje się mantrą wspomaganą przez dłonie złożone do modlitwy i poszukiwanie boskiej pomocy w codziennym życiu.

Niby wystarczy naprawić maszyny, ale iluzja jest potężniejsza od rzeczywistości.

Boimy się bardziej przegrać niż chcemy wygrać

Przeczytaj jeszcze raz to zdanie i je zapamiętaj, bo zmiana jest związana ze strachem przed porażką. Zmiana, a w zasadzie jej brak jest wtedy, gdy strach i widmo porażki urasta do niebotycznych rozmiarów. Przestajemy dostrzegać chęć zwyciężania, wystarczy tylko, aby nie przegrać. Nie być ostatnim. Bojąc się przegranej dostarczamy powodów utwierdzających nas, dlaczego tak się dzieje. Nagle niczym prezenter leku w reklamie klepiący formułkę, strzelasz jak karabin maszynowy powodami, dlaczego nie możesz czegoś zrobić. Nie możesz zmienić i nie chcesz zmiany. Uważasz, że jej nie potrzebujesz.

Przecież zmiana jest niebezpieczna, groźna niczym smok z Hobbita siejący spustoszenie i śmierć. W rzeczywistości to nie zmiana jest smokiem, grozą i wszystkim, co najgorsze, lecz bierność i stagnacja. Uświadom to sobie!

Niby nic wielkiego, w najgorszym wypadku będzie tak jak jest. Prawdopodobnie jednak „tak jak jest” nie zostanie długo, a będzie gorzej, znacznie gorzej. Wtedy dochodzi do tragedii, płacz, złość są na porządku dziennym. W ekstremalnych sytuacjach dochodzą myśli samobójcze lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Nawet wtedy zmiana jest możliwa, jednak podnoszenie się z gówno, które samemu się narobiło boli.

Nie stać mnie na…

Brak zmiany, na zastój w czymkolwiek. Nie stać mnie na brak rozwoju, ciągłe poszukiwanie rozwiązań, odpowiedzi, efektywniejszych działań. Nie stać mnie na utratę zdrowia, zaniedbanie formy. Nie stać mnie na mentalny zastój, rezygnacje z marzeń. Nie stać mnie na powiedzenie, że moje życie już lepsze nie będzie. Po prostu nie stać mnie na brak zamiany.

Wiem, że trzymanie się pewnych schematów, przekonań wpojonych przed laty, lecz totalnie niesprawdzających się dzisiaj ma destruktywny wpływ. Jednego jestem pewny, że w im gorszej sytuacji jesteś tym większą krzywdę sobie robisz tkwiąc w niej. Musisz to zmienić. Jeżeli tego nie zrobisz wydajesz na siebie wyrok w postaci lat naznaczonych cierpieniem oraz bólem.

Zmiana będzie bolała, jednak w porównaniu do permanentnego cierpienia przez lata jest to cena, którą warto zapłacić i kroczyć lepszą drogą.

Kalkulacja

Zawsze jest ryzyko, gwarancja na zmianę, jakiej oczekujemy nie istnieje. Ważne jest natomiast odpowiednia kalkulacja i prognozowanie. Biznesmeni minimalizują obserwując rynek i zbierając dane. Też tak możesz zrobić. Wymaga to pracy i wysiłku.

Nie ma usprawiedliwienia na bierność, liczenie, że „wszystko samo się zrobi”. Niestety większość ludzi na to liczy stosując mantrę „jakoś to będzie” czekając na gwiazdkę z nieba, lepsze czasy, nowy rząd…

Zapewniam Cię, to się nigdy nie stanie. 

 

Mateusz Kosmaczewski
Jestem trenerem, szkoleniowcem, motywatorem, mówcą. Mówią, że jestem psychologiem, że dobrze znam się na relacjach międzyludzkich, że jestem mentorem i autorytetem. Ekspertem w tym co robię. Ciągle młody, zawsze dziecko, radosny i pogodny, przepełniony pasją, ale też cyniczny i ironiczny. Introwertyk.