Sport

Roczek już za nami

Mateusz Kosmaczewski1 comment1379 views
Roczek już za nami

Roczek to bardzo ważne święto. Gdy się rodzisz „na roczek” przyjeżdża cała rodzina i świętuje fakt, ze już rok jesteś na tym świecie. Dzisiaj mija rok od powstania Street Workout Parku w Gnieźnie. Inicjatywa, która została zwieńczona sukcesem po wielu przygodach. Co się działo przez ten rok?

Zima nie jest taka zła

Mogło by się wydawać, że trening zimą to jest zły pomysł. Nic z tych rzeczy. Po oddaniu parku do użytku często korzystaliśmy z możliwości tego miejsca. Mieliśmy to szczęście, że zima stosunkowo długo nie trwała więc „spokojnie” można było robić swoje. Wraz z Michałem planowaliśmy jak ugryźć temat by zacząć prowadzić otwarte treningi dla wszystkich. Tak narodziła się grupa Street Workout Gniezno. Dwoje ludzi podjęło się rzeczy stworzenia społeczności, która będzie promować Street Workout oraz dbać o innych prowadząc zajęcia. Za wzór obraliśmy ekipę z Poznania, gdzie „dziki” nie z tej ziemi promują i inspirują ludzi swoimi wyczynami. Tak wprowadziliśmy na początku treningi raz w tyg. Już od pierwszego treningu zaczynały pojawiać się nowe osoby. Jednak nie wiele dotrwało do dnia dzisiejszego, ale…

Trzon grupy

Poprzez trudne warunki i nasze starania pozostało z nami parę osób, które podchwyciły bakcyla i zaczęły cały czas trenować z nami. Forma i progres jaki robiliśmy był… nam się wydawało słaby w tamtym okresie. Teraz po roku z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że wykonaliśmy dobrą robotę. Zmianę dopiero teraz widzimy, kiedy możemy odnieść się do punktu początkowego. Wtedy chcieliśmy osiągnąć zamierzone cele szybko, jednak tak się nie dało. Grupa rosła w siłę, razem szliśmy w wybranym kierunku i wspieraliśmy się. Ekipa niesie, a szczególnie wtedy gdy motywacja spada. To jest potęga grupy. Gdy zaczynało robić się coraz cieplej…

Składane obietnice i malownicza sceneria

Ludzie coraz bardziej zaczynali interesować się obiektem. Dzieci, rodzice, którzy spacerowali sobie wokół jeziora teraz „wpadali” na plac, bo dzieci miały dużo frajdy korzystając z „zabawek”. My po prostu robiliśmy swoje. Zaczęliśmy organizować treningi 3 razy w tygodniu aby dać możliwość regularnych treningów przez cały tydzień. Coraz więcej osób pojawiało się na treningach i coraz więcej było obietnic. Ludzie pojawiali się i znikali. Park latem robił świetne wrażenie. Dookoła zieleń i jezioro sprawiało, że korzystanie z obiektu było bardzo przyjemne. Do pełni szczęścia brakowało tylko plaży…

Nowe znajomości, nowe przyjaźnie

To jest największa wartość jaką dał park. Poznanie fantastycznych ludzi i nawiązanie z nimi dobrych relacji. Zbudowanie społeczności spowodowało, że osoby coraz bardziej się integrowały. Wraz z Michałem dbaliśmy o to aby każda z osób co przyjdzie na trening czuła się dobrze, by czerpała jak najwięcej. Dla wielu przyjście na trening w dłuższej perspektywie oznaczało, że zajawka się wkręci. Tak zostało do dzisiaj. Nie ważne co robisz, nie ważne gdzie jesteś, zawsze najważniejsze jest to jakimi ludźmi się otaczasz. 

Progresja i „skille”

Zmiana przyzwyczajeń i tworzenie nowych nawyków dla ciała trwa. Proces ten przynajmniej w moim przypadku jest trudny. Musiałem się przemienić z biegacza długodystansowego na osobę trenującą siłowo. Czasami miałem dość, a ten cholerny drążek jakby cały czas się ze mnie śmiał. Mimo to szedłem po swoje… musiałem. Tak zacząłem w znacznym stopniu panować nad swoim ciałem. Opanowałem back levera, zaliczyłem pierwsze muscle upy, stanie na rękach, stanie na przedramionach, wagę nałokciach, wejścia kapitańskie… i wiele innych. Pominę już kwestię rozciągnięcia oraz siły jaką nabrałem plus zmianę sylwetki. Dokonałem tego przez rok. Tylko rok…. Grupa też cały czas szła do przodu. Dosłownie jak dziki, niestrudzenie pędzące ku celowi. Każdy z naszej grupy jest inny, każdy jest lepszy w innych aspektach. To jest świetne bo tym samym sami dla siebie jesteśmy trenerami i pomagamy sobie nawzajem. Dzielimy się widzą oraz doświadczeniem. Tym co mamy najlepsze.

Społeczność

Dzisiaj jest nas sporo. Duża liczba osób załapało bakcyla. Dla niektórych Street Workout stał się stylem życia, poważnie! Wiele osób korzysta z placu, zaczynając od biegaczy a kończąc na osobach starszych. Pasjonatów aktywności fizycznej przybywa z każdym rokiem. Naprawdę uśmiech pojawia się na twarzy widząc ile osób korzysta z obiektu.  Niby parę rurek, prosta konstrukcja, która z początku nie doceniana sprawiła, że wielu ma po prostu możliwość potrenowania i miejscu, którego w mieście nie było.

Roczek już za nami, a co będzie jutro?

Roczek to dużo i mało. Ekipa stale trenuje, dba o formę i przygotowuje się na ciepłe dni stale podnosząc swoje umiejętności. Z wieloma osobami jestem w stałym kontakcie, motywujemy i wspieramy siebie na wzajem. Może dla niektórych się wydawać to śmieszne, ale naprawdę zapracowaliśmy na miano „zespołu”. Co będzie jutro? Tego nie wiem, życie napisze swój scenariusz. Park jest „tylko” miejscem, ale to ludzie zawsze tworzą coś wartościowego. Ciężko powiedzieć jak będzie wyglądał Street Wrokout w Gnieźnie, sporo pracy trzeba włożyć a dużo już było wykonane. Także powiem „nie wiem”. Mam nadzieję, że będzie nas znacznie więcej, że progres będzie jeszcze większy, siła przepotężna.

Tak minął roczek. Za chwilę nastąpi kolejny co przyniesie? Czas pokaże.

Mateusz Kosmaczewski
Jestem trenerem, szkoleniowcem, motywatorem, mówcą. Mówią, że jestem psychologiem, że dobrze znam się na relacjach międzyludzkich, że jestem mentorem i autorytetem. Ekspertem w tym co robię. Ciągle młody, zawsze dziecko, radosny i pogodny, przepełniony pasją, ale też cyniczny i ironiczny. Introwertyk.
  • Justyna

    Mateuszu mimo,że nie wytrwałam to od Street Workoutu zaczęła się moja obecna przygoda z (już za chwilę rok) CrossFit’em. Gdyby nie SW Park Gniezno, nie wpadlabym na ” trop” CF -dzięki! Dzięki za park, a także za dobre, mądre słowa!Pozdrawiam😁