MentalZone

Utracone dzieciństwo

Mateusz Kosmaczewski842 views
Utracone dzieciństwo

Kiedyś ulica i zabawa. Chwile radości i płaczu, pozdzierane kolana, zgrana paczka i życie tym co się ma. Dzieciństwo… piękny i magiczny okres,a docenią go Ci, którzy je mieli. Fikołajki na trzepakach, zabawy na ulicy, ruch wszędzie i w każdych warunkach. Radość i beztroska, chwile na czerpanie wszystkiego co najlepsze. Dzisiejsze dzieciaki tego nie znają…Powroty ze szkoły były takie same. Biegiem do domu, torba rzucona na ziemię, szybki obiad i na boisko. Stare trampki, piłka, zgrana paczka, która czekała, aż wszyscy dotrą. Boisko wyglądało tak jak wyglądało, piasek, trawa i nierówności. Nikt nie narzekał, wszyscy się cieszyli z tego co mają. Podział na drużyny dokonany tak aby zawsze poziom był równy. Piłka w grze… Tyle szczęścia, tyle wygrać. Czas mija, a wraz z nim doceniamy to co utraciliśmy.

Dzieciństwo

Jak to się stało, że dzisiaj ruch przez dzieciaków został zastąpiony przez godziny przy komputerze? Dlaczego dzisiaj dzieciom tak trudno jest się uczyć mimo tylu możliwości? Dlaczego tak szybko muszą dorosnąć i utracić to jest ich przywilejem? Kto ponosi za to odpowiedzialność? Czy rodzice zapomnieli, że uwaga poświęcana dziecku to najważniejszy element?

Trudne pytania w dzisiejszych czasach. Szczęśliwi Ci którzy mogli doświadczyć dzieciństwa. Kiedyś punktualność była standardem, spotkania na porządku dziennym, zabawa dająca satysfakcje i budząca kreatywność. Aktywność sportowa była normą. Przygody, przyjaźnie, wspomnienia…

Słowo dane, że się będzie było jak punkt honoru, dzisiaj wystarczy sms „nie dotrę, bo..”. Dziecko ma do dyspozycji tablet, smartphona i korzysta…Łatwiej się organizowało zabawy i angażowało w przedsięwzięcia, dzisiaj króluje słowo „nie chce mi się”.

Proste zabawy takie jak „w chowanego”, „w gonionego”, „skakanie w gumę”, „zabawa w bazę” dzisiaj są zapomniane i jak się o nich wspomina to słyszy się pytanie „co?”. Dzisiaj miarą atrakcyjności jest kład, wypasiony tablet, telefon czy komputer. Takie czasy, a może tacy rodzice?

Rola rodziców

Miałem kochaną babcie. Jak tylko mogłem chodzić to grała ze mną w piłkę Pamiętam jak tata uczył mnie jeździć na rowerze, a potem ścigał się ze mną. Mama również od czasu do czasu grała w piłkę i bawiła się w chowanego. W domu natomiast oboje rodzice pomagali mi budować mój pierwszy dom z kartonów, krzeseł oraz kocy. Nawet moja ciocia jak wpadałem w odwiedziny urządzała mi na korytarzu piaskownice, mówiąc rodzicom „niech się bawi”.

Mało spędzałem czasu przed telewizorem, zawsze gdzieś było mnie pełno i zawsze rodzice byli przy mnie. Gry planszowe, różnego rodzaju zabawy i ciągłe pokazywanie przez rodziców sposobów spędzania wolnego czasu. Oboje pracowali, oboje zarabiali nie wiele, mimo to jednak dawali sporo z siebie aby przekazać wartości. Kiedy rozmawiam z mamą to wspomina jak czytała mi bajki na dobranoc. Po prostu poświęcali sporo uwagi i dbali abym ciągle miał „co robić”.

Dzisiaj ludzie pracują więcej, mają mało czasu dla siebie, a co dopiero dla dzieci. Dlatego tak łatwo jest dać dziecku coś aby bawiło się same. Dlatego dzieci nie mają wzorców i są „upośledzone” ruchowo, mają nadwagę i „nic im się nie chce”. Są zamknięte w sobie i stale modelowane poprzez krzyk, karanie, ciągłe zakazy.

Oczywiście są również rodzicie, którzy są wzorem i można od nich brać przykład. Jednak uważam, że rzadko można takich spotkać.

Przecież poprzez brak wzorców i pokazania świata dziecko traci najpiękniejszy okres swojego życia. Traci dzieciństwo, którego już nie odzyska.

Utracone dzieciństwo, utracona sprawność

Jak to możliwe, że dzieci są „upośledzone” pod względem sprawności fizycznej? Patrząc na to z perspektywy trenera widzę jak mało rodziców w ogóle nie jest świadomych, że ruch w młodym wieku jest istotny. Dzieciaki wybierają gry komputerowe zamiast pobiegać na świeżym powietrzu. Zajęcia sportowe są bagatelizowane. Przecież „chcą wyciągnąć kasę”, „po co to mojemu dziecku”, „niech się weźmie za naukę”… Sport buduje charakter, kształtuje osobowość  i wpaja dobre nawyki.

Bieganie za piłką czasami w błocie i deszczu jakoś nikomu kiedyś nie przeszkadzało. Dzisiaj infrastruktura sportowa jest świetna. Kiedyś boiska były oblegane, dzisiaj świecą pustkami. Mentalność i świadomość została utracona. Gdzieś w pędzie o lepszą przyszłość dzieci zapomniano o ich przywileju – dzieciństwie.

Oaza spokoju i bezpieczeństwa

Dom, rodzina to oaza, która powinna być „magicznym miejscem”. Rodzice dbają o to aby ich dzieci miały „odpowiednie” warunki. Wiesz co przyciąga dzieci – uwaga rodzica i poświęcony im czas. Wtedy tworzy się atmosfera, dom staje się miejscem, które przypomina raz „szkołę”, raz „teatr”, a czasami „magiczny las”. Wyobraźnia, ona tworzy u dziecka projekcję świata. Przecież starta krzeseł i kocy nagle staje się zamkiem, kolorowanki pięknymi obrazami, a „ślaczki” pięknym pismem. Rodzice pomagają tworzyć ten świat i uczą poprzez zabawę.

Nie ma ograniczeń, jest tylko kreatywność rodzica, jego zaangażowanie, cierpliwość i świadomość tego, że tak po prostu trzeba. Tak łatwo jest powiedzieć „masz idź sobie pograj”, prawda?

Wspomnienia te bolesne i radosne

Trudno jest uniknąć cierpienia, nie da się. Dzieciństwo to nie tylko okres radości, ale też smutku. Płaczu łez, które wpływają i kształtują osobowość dziecka. Jednak bez tego nie ma rozwoju, nie ma doświadczenia. Pierwsze kłótnie, sprzeczki, bójki tego się nie uniknie. Dzieciństwo to okres, w którym ma się przywilej na popełnianie błędów, robienie głupot. Naturalna kolej rzeczy. Jednak dzisiaj tak bardzo pragnie się mieć „perfekcyjne” dziecko, że robi się wszystko aby było „inteligentniejsze” i zamyka w klatce, tym samym izolując od świata.

Wiąże się to z poświęceniem czasu dziecku i dawanie dobrego przykładu.

Dorosłe dzieci

Nie ważne czy masz 10, 20, 30 i więcej lat. Jesteś dzieckiem, bo nigdy się tak naprawdę nie dorasta. Gdzieś w środku mamy w sobie dziecko, które pragnie uwagi. Bogaty jest ten człowiek, który miał „prawdziwe” dzieciństwo. Szczęśliwy ten, który posiadał kochający i świadomych rodziców. Codziennie na ulicy spotykasz dzieci, mijasz je. Zamknięte w swoim świecie, zamknięte w sobie, niby dorosłe. Szkoda tylko, że już nie ciekawe świata tylko zmęczone i przytłoczone ciężarem. Bez radości, smutne dzieci.

Foto Sebastian Uciński

Mateusz Kosmaczewski
Jestem trenerem, szkoleniowcem, motywatorem, mówcą. Mówią, że jestem psychologiem, że dobrze znam się na relacjach międzyludzkich, że jestem mentorem i autorytetem. Ekspertem w tym co robię. Ciągle młody, zawsze dziecko, radosny i pogodny, przepełniony pasją, ale też cyniczny i ironiczny. Introwertyk.