MentalZone

Ważne, najważniejsze i ja

Mateusz Kosmaczewski557 views
Ważne, najważniejsze i ja

Czy ważne jest, aby obudzić się rano pełnym energii, spojrzeć w lustro na siebie i powiedzieć w duchu „kocham Cię”, skończyć „dobre” studia, założyć rodzinę? Zdecydowanie tak! Albo, czy ważna jest opinia innych osób, gdy kroczy się wybraną ścieżką, marzy o złotej plaży, drinku w dłoni z piękną partnerką u boku, sylwetką bliską ideału? Może tak, jednak, kiedy weźmiesz pod uwagę mnogość rzeczy ważnych i ważniejszych to dostrzeżesz jeden fakt. Najważniejszą rzeczą w Twoim życiu są priorytety.

Mówisz, że liczy się dla Ciebie rodzina, przyjaźń, miłość, spokój. Wartości te są jakby kierunkiem obranym podobno świadomie. Wiele się o nich mówi i sam pewnie stoisz przy nich jak rycerz w lśniącej zbroi broniący swojego króla. Jednak, kiedy spojrzysz na rycerza dokładniej to możesz zauważyć, że zbroja jest delikatnie skorodowana. Twarz zmęczona okazująca zniecierpliwienie. Czy rycerz cały czas stoi na straży wyznawanych przez siebie wartości? Czy Ty również ich pilnie strzeżesz?

Społeczeństwo wierzy, że tak jest, albo tak myśli. Jednak jak wytłumaczyć osobę, która ma rodzinę i z miłością pije kolejną setkę twierdząc, że dla niego rodzina jest najważniejsza. W tym momencie jego zachowanie totalnie temu zaprzecza, kolejna „setka” ląduje w przełyku… Wierzymy w miłość i ślubujemy wierność danej osobie, którą kochamy. Zaklinamy się przed sobą i Bogiem, składamy publiczną deklarację. Potem są kłótnie, a wszystko kończy się rozwodem.

Rzeczywistość jest taka, że możesz mówić wiele. Piękne słowa, wzniosłe hasła nie znaczą nic, jeżeli to tylko słowa. Działanie jest w cenie. Jeżeli wzniosłe słowa są poparte działaniem wtedy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś rycerzem w lśniącej zbroi. Mówienie o miłości, przyjaźni, rodzinie, zdrowiu, szczęściu to tylko mrzonka. Kiedy podejmujesz działanie w tym kierunku stajesz się spójny. Uważam, że wartości, w jakie wierzysz nie są miarą tego, kim jesteś i kim chcesz się stać tylko działania poparte nimi, a tym są według mnie priorytety.

Ja

Przytłoczony codziennością i wieloma sprawami, które są jak kowadło. Ciążą, przytłaczają i jak nie jesteś silny to potrafią przytłoczyć, a nawet sprowadzić do parteru. Życie, każdy z nas dźwiga swój krzyż. Pytanie tylko czy Twój krzyż jest świadomym wyborem?

Ważne, nieważne, pilne, niepilne znasz ten schemat? Jak nie już Tobie wyjaśniam, jest to koncepcja zarządzania czasem stworzona przez prezydenta Stanów Zjednoczonych – Dwight D. Eisenhowera, który nie dość, że słynął z mądrości to był mistrzem w zarządzaniu własnym czasem. Stworzył on Matrycę Priorytetów. Ma ona postać kwadrantu

Kluczowe w tej matrycy jest odpowiednie rozdzielenie czynności. Zanim jednak zaczniesz je rozdzielać musisz zadać sobie pytanie, kto lub co jest Twoim największym priorytetem?

Dla mnie odpowiedź jest klarowna – JA. Jeżeli siebie nie potraktuje priorytetowo to nikomu nie pomogę. Dlatego tak ważne w tej kwestii jest podejście egoistyczne. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: ZAJMIJ SIĘ SOBĄ, BO WSZYSCY MAJĄ CIEBIE W…

Kiedy tak postąpisz zaczniesz odkrywać swoje pragnienia, to, czego naprawdę chcesz, a to prowadzi do ustalenia życiowych priorytetów. Wtedy obierasz kierunek i odpowiednio zarządzasz swoim czasem, aby realizować to, co dla Ciebie najważniejsze. Powyższa matryca to świetne narzędzie, więc korzystaj z niej.

„To, co ważne, rzadko bywa pilne, a to, co pilne, rzadko bywa ważne”-  Dwight D. Eisenhower

Moje priorytety

Jeszcze parę lat wstecz ogólnikowo traktowałem to, co dla mnie jest ważne. W zasadzie patrząc teraz z perspektywy czasu, to dochodzę do wniosku, że realizowałem „ważne” rzeczy innych, a nie swoje. Jest to skutek braku świadomości samego siebie. Mądre są słowa:

Jeżeli nie zaczniesz realizować własnych marzeń to będziesz realizował cudze.

Musiało upłynąć sporo czasu, aby dojść do punktu, w którym zacząłem stawiać siebie, jako priorytet. Tym razem świadomie. Oto rzeczy, które są dla mnie ważne:

#1. Ja na pierwszym miejscu, czyli dbanie o siebie

Wiem egoistyczne i co z tego? Oburzyłeś się? Ohh… Jakże mi przykro. Wiesz, co, praktycznie Ty też jesteś egoistą tylko ja się do tego przyznaje, a Ty żyjesz w kłamstwie. Wiesz jak to się nazywa? Hipokryzja. Trochę za mocno? Tak powinno być, zastanów się. Praktycznie ludzie to egoiści, więc, po co robić z tego wielkie halo.

Jeżeli brodzisz w gównie po kolana to niestety gówno wniesiesz do innego życia. Smród podczas drogi będzie się roznosił. Witaj w prawdziwym świecie! Dbanie o siebie to konieczność w dzisiejszych czasach. Wszystko się liczy, pewnie nie raz zobaczyłeś, że komuś życie się rozsypało jak domek z kart prawda? Sęk w tym, że często dzieje się tak, że wcześniej osoba się posypała… Tego nie widać.

#2. Bezpieczeństwo dzięki rozwojowi, czyli wiem, że sobie poradzę

Uważam, że nie ma takiego pojęcia jak „bezpieczeństwo”. Zauważyłem również, że ludzie tego pragną najbardziej. Ciągle słyszę określenia pewna i bezpieczna praca, kiedy ktoś bierze ślub to związek jest pewny itd. Sytuacji jest mnóstwo. Życie to jedna wielka zmiana, nie ma nic stałego to mit! Jeżeli wierzysz, że coś jest stałe to pewnego dnia się bardzo zdziwisz. Wtedy będzie płacz, bo nagle to, co miało być stałe i bezpieczne takim się nie stało. Dostrzegłem też ciekawą zależność, że im bardziej myśli się, że coś jest „na zawsze” to utrata tego następuje bardzo szybko.

Wszystko mija i jest zmienną. Dotyczy to przyjaźni, związków, zdrowia, pieniędzy. Jeżeli przestaniesz inwestować w to, co dla Ciebie jest ważne to pewnego dnia to utracisz. Utrzymanie i pomnażanie istotnych rzeczy w życiu to ogromna sztuka. Mistrzem jest zostać stosunkowo łatwo, sztuką jest utrzymać się na szczycie. Dlatego cały czas inwestuje w swój rozwój, stale podnoszę swoją wiedzę i kompetencje, bo wiem, że dzięki temu będę elastyczny. Wtedy przystosuje się do każdej sytuacji i poradzę sobie z rozwiązaniem problemów.

Również, dlatego:

  • Monitoruje  modele biznesowe na świecie oraz aktualizuje swoją widzę na temat marketingu, prowadzenia biznesu i wywierania wpływu.
  • Tworzę parę źródeł dochodu, aby zapewnić sobie ciągły dopływ pieniędzy.
  • Ciągle się uczę, bo chcę, podejmuje wyzwania, bo tak trzeba, nie czekam na gwiazdkę z nieba, sam po nią sięgam.
  • Stale analizuje sytuację, tworzę plany na wypadek jak coś pójdzie nie tak.
  • Inwestuję w swoją wiedzę i kompetencje, bo wiem, że umiejętności są najważniejsze, a nie papierek.
  • Dbam i pielęgnuje relacje z rodziną i znajomymi, bo wiem, że relacje są bardzo cenne.
  • Ciągle doskonale swój warsztat pisarski oraz szkole się w coraz lepszym posługiwaniu językiem, bo to mi pozwala lepiej „opowiadać” historię.

#3 Just beathe, czyli oddychaj pełną piersią

Ludzie żyją przeszłością, tak niestety jest. Ciągle słyszę o „złotych” czasach, bo wtedy było lepiej, łatwiej i piękniej. Sielanka i kraina miodem płynąca. Wtedy te osoby były gwiazdami piłkarskimi na boisku, „wkręcali” każdego, w szkole byli liderami, tymi, którzy robią sporo hałasu i są lubiani przez rówieśników, rządzili na parkietach gdzie nie mieli sobie równych. Dzisiaj nie ważne, jaki mają zawód, wykształcenia czy wiek, jedna rzecz ich łączy – wspomnienia. Trwają w teraźniejszości i starają się złapać oddech z przeszłości, nie żyją tym, co życie ma im do zaoferowania.

Też tak miałem, chciałem wrócić do przeszłości wiesz, dlaczego? Bo ją znałem. Wiedziałem, co się wtedy wydarzyło. Jednak pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że tak nie można. Zmieniłem swoje przekonanie i nastawienie. Postanowiłem sobie za cel, aby brać od życia tu i teraz to, co mogę najlepszego i patrzeć do przodu, a przeszłość zostawić za sobą.

Wywnioskowałem, że wiele tracę. Tych dobrych i złych rzeczy, są tożsame, są całością, monetą w pełni. Rezygnując z jednego aspektu przez strach pozbywałem się cennego doświadczenia i przeżywania sytuacji. Nie ma znaczenia czy odniósłbym porażkę i cierpiał, czy byłbym pełen szczęścia. Ograbiłbym siebie z tego, co nazywamy momentami, wtedy można powiedzieć, że życie ucieka przez palce. Nie chciałem tak.

Etapy

Skoro życie składa się z etapów i każdy z nich ma swoje przywileje to, dlaczego z nich rezygnować? Przecież wiek dwudziestu lat to okres wspaniałych imprez i zabawy, trzydziestka może być okresem gdzie staniesz się świetnym ojcem lub dobrym przedsiębiorcą, czterdziestka upłynie pod znakiem świętowania sukcesów zawodowych, pięćdziesiątka może być początkiem podróży po świecie, a sześćdziesiątka stanie się symbolem, kiedy spełnisz się, jako najlepszy na świecie dziadek.

To tylko przykłady, ale pewne jest jedno, szkoda czasu na życie przeszłością, trzeba się skupić na tych doświadczeniach, które dają szczęście i tworzą przyszłość. Każdy etap ma swoje prawa i przywileje bierz to, co daje i ciesz się tym. Dlatego chce żyć i łapać każdy oddech na swoim etapie. Przeszłość zostawiam w spokoju jej czas już minął.

Smutno mi, gdy rozmawiam z ludźmi, którzy wzrok kierują ku swojej historii i tam tkwią. Nie potrafią się oderwać od tamtego świata, przez co są nieszczęśliwi i boją się dnia jutrzejszego, boją się tego, czego nie znają. Dlatego uciekają. Też tak chcesz?

#4 Moja spuścizna, czyli to, co po mnie zostanie

Szpital, łóżko. Leże nie czując niczego od pasa w dół. Nie mogę poruszać nogami, myśli biegną wolno. Powoli budzę się z narkozy. Otępiałe myśli i wzrok, głowa ciężko obraca się w różne strony. Analizuje pomieszczenie i staram sobie przypomnieć gdzie jestem i co się stało. Taki stan trwa ledwie parę chwil, a one wydają się niczym wieczność. Po chwili pojawia się lekarz i obwieszcza radosną nowinę, że operacja przebiegła pomyślnie, ale czeka mnie kolejna i już nigdy nie będę mógł biegać. Dla mnie brzmiało to jak wyrok.

Wiem, że ludzie mają gorsze sytuacje, ale dla mnie był to pkt przełomowy. Od tego momentu zmieniło się myślenie oraz nastawienie do życia. Często wchodzę w rolę „poszkodowanego” i sam się pytam, co bym zrobił gdybym zachorował na raka i otrzymał radosną nowinę od lekarza.

Zostało Panu jeszcze parę miesięcy życia, przykro mi.

Wejście całym sobą i poczucie się jak ta osoba sprawia, że tory myślowe biegną w zupełnie innym kierunku. Mało tego, czasami wyobrażam sobie swój… pogrzeb. Permanentnie myślę o tym, co po mnie zostanie jak odejdę z tego świata. Wiesz, co jest najlepsze, że nie ważne, jaki masz status, kim się stałeś wszyscy umieramy tak samo. Ilość pieniędzy na koncie nie ma znaczenia. Umierasz, jako miliarder albo żebrak, proces jest ten sam obie osoby widzą te same napisy „The End”.

To, co po sobie zostawisz ma znaczenie

Dla mnie nie ma to znaczenia liczy się tylko to, co pozostanie po mnie. Przecież Steve Jobs zmienił świat, stał się ikoną dla wielu jest „guru”, zmarł z milionami na koncie, ale wniósł sporo do dzisiejszego świta. Zapisał się w historii, to jest pewne. Popatrz na wielu twórców, uczysz się o nich, czytasz inspirujesz się. Stali się nieśmiertelni. Legendy.

Nie mam takich inspiracji, aby równać się z nimi, stać w jednym szeregu. Nie chcę, aby moje życie było odbiciem statusów na Facebook, wiadomościami 140 znakowymi na Twisterze, „zmarnowanym czasem” w strefie łatwych wyborów i pochłaniania powietrza. Dlatego też wybieram działania, które nie tylko dadzą mi satysfakcje i poczucie robienia „czegoś większego”, ale też pomogą innym. Wsparcie jest ważne i sam go otrzymuje, więc też chce, aby inni otrzymali je ode mnie.

#5 Dream Catcher, czyli realizowanie marzeń

Marzenia… Niby ważna rzecz, ale prawda jest taka, że boimy się marzyć. Taki stan rzeczy sprawia, że w ogólnie o nich nie mówimy, a jak ktoś wypowiada się o nich głośno to natychmiast jest besztany. Smutne to, ale prawdziwe. Przerobiłem ten temat. Doświadczyłem wyśmiania, krytykowania itp. Czy tak trudno jest powiedzieć parę słów otuchy? Powiedzieć „dasz radę”, „zrobisz to”. Te słowa z trudem przechodzą przez gardła ludzi i są sztyletem, który jest wbijany w serce.

O marzeniach ciekawie mówi Jacek Walkiewicz:

W psychologii jest takie pojęcie — błysk. To jest moment, kiedy człowiekowi w głowie wszystko się zmienia. Kiedy nagle dociera do niego coś, co było oczywiste od lat, ale teraz nabrało innego wymiaru. I do mnie dotarło, gdy miałem trzydzieści siedem lat, że marzenia są po nic ― są po prostu po to, żeby je zrealizować. Jeżeli ktoś chce wejść na Kilimandżaro, to idzie na Kilimandżaro. Jeśli Ingvar Kamprad chciał zbudować IKEA, to zbudował IKEA. Marzenia są bardzo różne i są tak naprawdę nienegocjowane. Ani nie podlegają ocenie.

Marzyciel

Od dziecka marzyłem. Trzymałem je w swojej głowie. Jednak, kiedy dorosłem to zacząłem je zapisywać w rożnej formie. Nie wiem jak to działa, ale ważnym punktem były dla mnie uczucia oraz emocje związane z moimi marzeniami. Magia? Może, nie wiem. Jedno jest pewne konsekwentnie dążę do ich realizacji, dzień po dniu. Napędzają mnie, dają sił i podsycają energię. Czy realizuje je od tak? Nie! Odnoszę wiele porażek.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że zarabiam ok 3tys miesięcznie realizując swoją pasję. Jestem z tego ogromnie dumny, ponieważ dzisiaj jest to przywilej. Parę lat temu taki stan rzeczy byłby nie do pomyślenia. Napisałem swoją pierwszą książkę. Udało mi się to dopiero za czwartym razem. Gdyby ktoś mi powiedział, że napiszę książkę to bym go wyśmiał. Stworzyłem park do street workoutu w swoim mieście, otrzymałem brązowy pas bjj otrzymałem tytuł magistra i tworzę własne szkolenia.

Marzenia… to jest dopiero początek. Przez następne lata chcę stworzyć silną markę, która będzie miała sporo działalności od szkoleń po odzież. Wydać kolejne książki, stworzyć platformę edukacyjną, otrzymać czarny pas w bjj, zamieszkać w Hiszpanii,  biegle posługiwać się językiem hiszpańskim, francuskim, portugalskim, angielskim, rosyjskim, niemieckim, założyć rodzinę.

Czy mi się uda, tego nie wiem. Porażka jest możliwa, ale co z tego? Jedno jest pewne, jeżeli nie podejmę próby to wtedy naprawdę będę przegrany.

 

Trzeba mówić głośno o tym, czego się chce od życia. Ważne jest, aby wiedzieć, czego tak naprawdę się chce. Wartości to piękna rzecz są wyznacznikiem naszych działań, ale to działania sprawiają, że jesteśmy tym, co mówimy. Również dla mnie wartości takie jak miłość, rodzina, przyjaźń są ważne i pracuje, aby według nich żyć i mówić o nich. Przyjmuje z pokorą konsekwencje swoich czynów oraz słów. Robię wszystko jak najlepiej potrafię. Rycerz też się od czasu do czasu się potknie, jednak dba o swoją zbroję.

 

Mateusz Kosmaczewski
Jestem trenerem, szkoleniowcem, motywatorem, mówcą. Mówią, że jestem psychologiem, że dobrze znam się na relacjach międzyludzkich, że jestem mentorem i autorytetem. Ekspertem w tym co robię. Ciągle młody, zawsze dziecko, radosny i pogodny, przepełniony pasją, ale też cyniczny i ironiczny. Introwertyk.